Miażdżyca

JESZCZE PIĘĆ LAT TEMU większość lekarzy uważała miażdżycę za zwyczajny, „hydrauliczny” problem: na ścianie rury, czyli tętnicy wieńcowej, narasta stopniowo tłuszczowy złóg blaszka miażdżycowa, aż w końcu zamyka światło naczynia, uniemożliwiając dopłynięcie krwi do zaopatrywanej przez nią tkanki, która po chwili obumiera. Gdy ginie fragment mięśnia sercowego, mamy do czynienia z zawałem serca, natomiast w przypadku tkanki mózgowej dochodzi do udaru niedokrwiennego. Niewielu specjalistów wierzy dziś w powyższą teorię. Badania rozpoczęte ponad 20 lat temu dowiodły, że tętnice w nieznacznym tylko stopniu przypominają zwykle rury są zbudowane z żywych komórek, które nieustannie komunikują się ze sobą i z otoczeniem. Komórki te biorą udział w powstawaniu i narastaniu zmian miażdżycowych, które rozwijają się nie na ścianie naczynia, ale w jej wnętrzu. Stosunkowo niewiele złogów rozrasta się do tego stopnia, że zwęża strumień krwi do średnicy szpilki. Większość ataków serca i sporo udarów jest spowodowanych nagłym pęknięciem stosunkowo malej blaszki, wskutek czego powstaje zakrzep blokujący przepływ krwi.