Trochę historii

Na początku lat dwudziestych A. A. Griffith wykazał, że wytrzymałość danego materiału nie jest bezpośrednią konsekwencją wytrzymałości jego wiązań, ale osłabienia związanego z defektami w jego strukturze. Te defekty, czyli inaczej pęknięcia mogą być mikroskopijne lub widoczne gołym okiem, zależnie od sposobu obróbki materiału. Griffith zauważył, że podczas rozciągania materiału w kierunku prostopadłym powyżej i poniżej pęknięcia wiązania na zakończeniu pęknięcia wytrzymują większe wydłużenie niż wiązania w jakimkolwiek innym miejscu wzdłuż defektu. Kiedy jedno wiązanie jest rozciągane poza punkt, w którym następuje pęknięcie, naprężenie skupia się na pozostałych, powodując ich rozerwanie, i pęknięcie otwiera się tak jak zamek błyskawiczny [ilustracja powyżej]. Wynikiem jest przełamanie kruche. Artyści i inżynierowie potrafią wykorzystywać właściwości kruchych materiałów i uzyskiwać takie ich pęknięcia, jakie są im potrzebne. Na przykład mniej siły wymaga przełamanie arkusza szkła wzdłuż zarysowania niż arkusza gładkiego. Po odkształceniu na wiązania wzdłuż dna wyżłobienia działa skupione naprężenie, które sprawia, że to właśnie one pękają wcześniej niż w jakimkolwiek innym miejscu arkusza.